• Wpisów:1
  • Średnio co: 2 lata
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 13:49
  • Licznik odwiedzin:1 462 / 1568 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Na sali znajdują się tysiące ludzi. Osoby, które oglądają nas po raz pierwszy i takie, które podróżują z nami po całym świecie. Mimo, że to już piętnasty koncert to nadal przed występem odczuwamy wielki stres. To uczucie jest takie... jakby to opisać... Cudowne! To takie wspaniałe, że jesteś doceniany przez innych i lubią oni to co tworzysz. Jestem szczęśliwa, że mogę współpracować z takimi ludźmi jak moi przyjaciele.

***
Siedziałam na lotnisku razem z kolegami ze Studio.
-Naprawdę musisz lecieć? - Zapytała Francesca.
-Niestety tak... Ale obiecuję wam, że niedługo wrócę. Załatwię tę niefortunną pomyłkę i wrócę. - Powiedziałam, biorąc do ręki szklankę z zimną oranżadą.
-Samolot numer 0973 odlatuję za 10 minut.
Spojrzałam na przyjaciół. Poczułam, że po policzku spływają mi łzy.
-Już pora... - Leon podszedł do mnie i objął mnie swoimi rękami.
-Ale to nie na zawsze... Lecę tam i wrócę. Obiecuję. - Wyszeptałam i pocałowałam go w policzek.
Wzięłam do ręki walizkę i ruszyłam w stronę wyjścia.

**W samolocie**

Z każdą minutą coraz więcej myślałam o moich przyjaciołach, których zostawiłam w Barcelonie. W samolocie nie miałam się do kogo odezwać a młode nastolatki pilnie mnie obserwowały.
-To ty jesteś Violetta? - Zapytała blondynka siedząca za mną.
-Tak to ja. A czemu pytasz?
-Bo moja siostra cię nienawidzi. Ale ja ciebie kocham.
-O to bardzo fajnie, że mamy fanów, wśród tak młodych osób....
Po chwili podbiegł do mnie nieznany mężczyzna w czarnej masce, złapał mnie za ręce i wyciągnął pistolet z kieszeni.
-Dawajcie kasę, bo inaczej strzelę jej w głowę! - Krzyknął.
Po tych słowach założył spadochron i skoczył razem ze mną na ziemię.




-_-_-_-_-_ -_-_-_-_-_ -_-_-_-_-_ -_-_-_-_-_ -_-_-_-_-_-_-

To prolog mojego opowiadania. Mam nadzieję, że wam się spodoba